Przeznaczenie – czy można przewidzieć swoje życie?

Przeznaczenie – czy naprawdę można przewidzieć swoje życie? Czy można uniknąć przeznaczenia? (cz. I)

Większość z nas jest przekonana, że co by się nie wydarzyło – nasz los zapisany jest gdzieś „na górze”, dlatego uważamy, że nie ma sensu się wychylać, bo i tak nic nie zdziałamy.

Ale czy na pewno?

Ileż osób bierze los we własne ręce i mimo trudów, próbuje coś zmienić? No właśnie. Zazwyczaj jest tak, że ci którzy próbują, osiągają swój wymarzony „raj”, mimo wielu potknięć. Najczęściej możemy spotkać ludzi, którym raz się nie udało i dochodzą do wniosku, że widocznie nie jest to im pisane. I tu tkwi problem. Opowiem Wam dwie historie z życia moich znajomych.

Historia pierwsza…

Moja koleżanka pewnego dnia postanowiła pójść do wróżki i zobaczyć, co ją czeka w najbliższym czasie. Otóż wybrałyśmy się do innego miasta razem, gdyż sama zapragnęłam też poznać swoje przeznaczenie. Pamiętam jakby to było dzisiaj. Weszłyśmy do obdrapanej kamienicy i poczułyśmy się nieswojo. Zapukałyśmy do drzwi pod wskazanym adresem i czekałyśmy. Dopiero po chwili w drzwiach ukazała się elegancka pani i zaprosiła nas do środka. Było tutaj bardzo ładnie, na ścianach w przedpokoju wisiały jakieś malowidła, lusterka i inne akcesoria związane z magią, a wokół roztaczał się przyjemny zapach kadzideł. Pierwsza weszła moja znajoma, a ja zajęłam się lekturą jakiegoś ezoterycznego pisemka. Gdzieś po godzinie wreszcie moja znajoma wyszła, blada jak ściana, złapała mnie za rękę i w pośpiechu opuściłyśmy lokum. Przez całą drogę do samochodu ani razu się do mnie nie odezwała.

Dopiero, gdy wsiadłyśmy, zakomunikowała mi, że zostało jej pół roku życia. Oniemiałam. Próbowałam dowiedzieć się czegoś więcej od niej, ale ona nie chciała o tym rozmawiać. Zawiozłam ją więc do domu i o nic się nie dopytywałam. Na drugi dzień zadzwoniła do mnie, że musimy porozmawiać. Gdy przyszłam do niej dowiedziałam się, że przepowiedziano jej, że zginie tragicznie w samochodzie. Nie bardzo chciało mi się wierzyć, ale ona twierdziła, że trzy razy wróżka sprawdzała i tak będzie. Pamiętam, że przez te pół roku dziewczyna nie wsiadła ani razu do żadnego samochodu, autobusu czy innego środka lokomocji. Do pracy chodziła pieszo i drogami beż dużego ruchu. W tym czasie faktycznie były momenty, że otarła się o śmierć, ale udało się. Okazało się, że dała radę i żyje do dzisiaj.

A więc przepowiednię udało się ominąć…

Ciąg dalszy historii: Historia druga.